Maciej je Kraków odwiedził w 2026 roku, sprawdzając miejsca na śniadanie, kawę, pizzę, słodkości i konkretne dania mięsne. Najwyżej ocenił Bask, a najniżej Butcher Grill. Poniżej zestawienie wszystkich lokali — od najwyższej noty do najniższej.
Remisujące miejsca uporządkowaliśmy według ocen, a przy każdym lokalu zebraliśmy najważniejsze wrażenia Macieja, polecane pozycje i ceny, które pojawiły się w recenzji.
Bask otwiera ranking dzięki sernikowi baskijskiemu, który Maciej ocenił jako „idealny”. Porcja kosztowała 22 zł, a espresso 5 zł. Ciasto było kremowe, aksamitne i lekko gorzkie od przypieczonej góry; kawa z orzechowymi nutami dobrze do niego pasowała.
„Czy to najlepszy sernik baskijski w Polsce? Jest na to duża szansa” — podsumował Maciej. Na plus zaliczył też darmową wodę z kranu i dobre ceny. Jest jeden haczyk: sernik często się wyprzedaje.
Fransa to nowoczesna kuchnia polska z wschodnimi i kaukaskimi twistami. Maciej zamówił między innymi szaszłyk z karkówki za 58 zł, kopytka z mostkiem wołowym za 46 zł oraz deser Ptasie Mleczko za 29 zł. Wyróżnił miękkie, rozpływające się kopytka i intensywny serowy sos.
„Fransa dowozi. Dla mnie prawdziwa rewelacja” — powiedział. Żałował tylko, że przyszedł sam, bo chętnie spróbowałby większej liczby dań. Minusem była filtrowana woda za 10 zł za litr; cały posiłek kosztował 143 zł.
Poranki serwują wystawne śniadania. Maciej polecił słodki Orange French toast za 46 zł oraz wytrawny milkbread z ziołami za 44 zł. W tym drugim daniu docenił idealnie przygotowane jajka w koszulce. Na słodko pomarańcza grała pierwsze skrzypce, a całość nie była przesłodzona.
„Doskonale rozumiem skąd ten hype na poranki w Krakowie” — ocenił. Do śniadań można dobrać między innymi orange espresso za 23 zł lub kawę przelewową za 14 zł. Wśród minusów znalazły się długie kolejki i wysokie ceny. Cały rachunek Macieja wyniósł 127 zł.
Muhabet zdobył taką samą notę jak Poranki, oferując śniadania bliskowschodnie i tureckie. Maciej spróbował między innymi Bal and Kaymak za 52 zł oraz wytrawnego Posekado za 45 zł. Szczególnie zachwycił go labneh z nutą pomarańczy i przyprawy: sumak oraz zatar.
„Moim zdaniem poziom ten sam, równie wysoki” — stwierdził, porównując śniadania z Porankami. Docenił jakość składników i lżejsze propozycje. Zwrócił uwagę na kolejki, choć mniejsze niż w Porankach, oraz wysokie ceny. Cały posiłek kosztował 115 zł.
W Breaking Bread śniadania mają azjatycki charakter. Maciej polecił tost hokkaido z kurczakiem i kafirem za 43 zł, a także pampuchy z truskawkami za 38 zł. W toście bazą jest puszysty chleb Szokupan; kurczak i nietypowe połączenie smaków zrobiły dobre wrażenie.
„Breaking Bread w śniadania potrafi” — podsumował. Zaznaczył, że tost może być dla części osób mniej śniadaniowym wyborem. Wśród minusów wymienił też kolejki w późniejszych godzinach i wysokie ceny. Rachunek za posiłek wyniósł 98 zł.
Zaczyn to propozycja dla osób ciekawych śniadań roślinnych. Maciej zamówił tost na chlebie na zakwasie z kremem tahini i cytrusami za 39 zł, flat white na mleku grochowym za 17 zł oraz cynamonkę za 11 zł. Chwalił rzemieślniczy chleb i wypiek z dobrym balansem cynamonu.
„To śniadanie jest naprawdę ciekawe. Jest bardzo smaczne też przy okazji i po prostu wyjątkowe” — powiedział. Zaczyn oferuje darmową wodę z kranu. Brak tradycyjnych śniadań z jajkami czy mlekiem krowim może nie odpowiadać każdemu; całość kosztowała 67 zł.
Włoskie Nolo wyróżniło się świeżo napełnianymi rurkami. Maciej spróbował pistacjowego canolo za 18 zł i docenił chrupiące ciasto oraz nadzienie na bazie ricotty.
„Bardzo fajny punkcik” — ocenił. Deser smakował mu naprawdę świetnie, choć cena jednej rurki była minusem.
Szczapy stawiają na eksperymentalną pizzę z ciastem o wysokim nawodnieniu. Maciej zamówił Pomarańczino za 44 zł, z mozzarellą, pieczoną papryką, sezamem, olejem chili i bazylią; wiodącym smakiem była kiszona pomarańcza.
„Każdy pizzowy frik powinien tej pizzy spróbować” — uznał. Sam traktuje ją jako ciekawostkę na ochotę na coś nowego. To wybór dla otwartych na nietypowe połączenia, niekoniecznie dla fanów klasycznej włoskiej pizzy.
Senna to kawiarnia specialty z wyszukanymi ziarnami. Maciej zamówił ręczny przelew za 22 zł. Zwrócił uwagę na ciekawsze kawy, które mogą szczególnie zainteresować osoby śledzące temat ziaren.
Według niego Senna wyróżnia się na tle innych kawiarni specialty właśnie ofertą kaw. Minusem są wyższe ceny.
Butcher Grill zamyka ranking. Wśród udanych pozycji Maciej wymienił stek Porter House za 247,50 zł i burger Heart Attack za 57 zł. Stek był kruchy, pełny smaku i miał delikatny orzechowy posmak, a burger — tłusty, soczysty i ciężki.
Pozostałe dania nie zawsze dorównały mięsu: klasyczny tatar był nijaki, a kanapka z pastrami za 77 zł okazała się za sucha. „Steki, burgery świetne, choć też niewybitne, a reszta próbowanych dań poniżej oczekiwań albo wręcz słaba” — podsumował Maciej. Cały koszt posiłku wyniósł 662 zł.
W rankingu Maciej je Kraków najwyżej stawia Bask i Fransę, a wśród śniadań wyrównany poziom reprezentują Poranki, Muhabet, Breaking Bread i Zaczyn. Na końcu znalazł się Butcher Grill, gdzie udanym stekom i burgerowi towarzyszyły słabsze dania. Ocena zależy więc od apetytu: na sernik warto polować w Basku, a po eksperymentalną pizzę zajrzeć do Szczapów.
Bask otrzymał 9,5/10 za sernik baskijski i espresso.
Poranki, Muhabet, Breaking Bread i Zaczyn.
Butcher Grill z oceną 6,5/10. Maciej chwalił stek Porter House i burger Heart Attack, ale krytykował między innymi klasyczny tatar i kanapkę z pastrami.