Ahaan czy Fat Cat / Gruby Kot — który lokal wybrać w Warszawie? Oba otrzymały od Macieja je ocenę 9,5/10, ale serwują zupełnie inne kuchnie. Ahaan stawia na tajskie smaki, a Fat Cat / Gruby Kot łączy ramen z sushi.
W recenzji Ahaanu z 2023 roku najmocniej wybrzmiewa autentyczność tajskich dań. Fat Cat / Gruby Kot, oceniony w 2025 roku, przyciąga autorską interpretacją ramenu i dopracowanym sushi. O wyborze decydują więc przede wszystkim apetyt i otwartość na intensywne połączenia.
Maciej je chwali Ahaan za autentyczne tajskie dania i składniki takie jak sos rybny, tamarynd, bazylia holy czy mango. Werdykt recenzenta jest entuzjastyczny: „najlepsze tajskie dania które jadłem poza Tajlandią! ... nie ma lepszego adresu w Warszawie i w zasadzie w całej Polsce”. Lokal otrzymał ocenę 9,5/10.
Wśród polecanych pozycji szczególnie zapadła mu w pamięć sałatka z papai Som Tam, podawana z ryżem kleistym. Recenzent nazwał ją rewelacją. Wysoko ocenił też stek z grilla węglowego oraz intensywny sos OSTR, który łączy kwaśny i pikantny smak.
Na liście poleceń są również Pad See Ew z szerokim makaronem ryżowym, kurczakiem i warzywami, kiełbasa wieprzowa Sai Oua pełna ziół i przypraw oraz smażona ryba w całości z domowym sosem chili. Morning Glory i boczek z brokułem chińskim pokazują z kolei, jak ważne są tu mocne smaki woka, czosnek i chili.
Dla części osób przeszkodą może być ostrość niektórych dań. W menu nie ma pad thaia, co może rozczarować miłośników tej klasycznej pozycji. Maciej je zwraca jednak uwagę, że brak pad thaia jest zaletą z perspektywy właścicieli. Recenzja podkreśla też wystrój nawiązujący do tajskiego street foodu.
W recenzji z 2025 roku Maciej je ocenił Fat Cat / Gruby Kot na 9,5/10. Jego podsumowanie brzmi: „ramen był dobry ale sushi jeszcze lepszy”. Ramen ma dobry poziom i autorską formę, a sushi zdobyło szczególną sympatię recenzenta.
W ramenie Tantanmen uwagę zwraca sezamowo-pistacjowa tare oraz cienki, sprężysty makaron. Olej chili nadaje daniu pikantności. Maciej je docenił też kiełbaskę nduja i jajo. To propozycja dla osób, które lubią ramen z nieoczywistymi składnikami; według recenzenta w misce „za dużo się dzieje”, więc osoby szukające harmonijnych smaków mogą woleć prostszą wersję. W karcie brakuje klasycznych ramenów.
Sushi to najmocniejszy punkt recenzji. Wśród polecanych dań znalazły się nigiri z opalanym brzuszkiem łososia, sashimi New Style z tuńczyka błękitnopłetwego oraz futomaki z tuńczykiem akami, tykwą i awokado. Maciej je zachwyciło także California Maki z tatarem z przegrzebków, które opisał jako nietypowe i warte powrotu.
Oceny są takie same: oba miejsca zdobyły 9,5/10 w recenzjach Macieja je. Różni je jednak profil doświadczenia. Ahaan to tajskie dania z intensywnymi przyprawami, ziołami i smakami woka. Fat Cat / Gruby Kot proponuje autorski ramen oraz sushi, które w recenzji wypada jeszcze lepiej niż zupa.
Wybierając Ahaan, warto mieć ochotę na wyraziste tajskie połączenia, a także nie obawiać się pikantności. To dobry kierunek dla osób ciekawych Som Tam, dań z grilla i składników charakterystycznych dla tajskiej kuchni. Fat Cat / Gruby Kot lepiej pasuje na sushi: recenzja wyróżnia nigiri, sashimi i rolki. Ramen będzie ciekawszy dla tych, którzy lubią eksperymentalne kompozycje.
W obu recenzjach mocną stroną są polecane dania, ale są też konkretne zastrzeżenia. W Ahaanie może brakować pad thaia, a ostrość niektórych potraw nie każdemu przypadnie do gustu. W Fat Cat / Grubym Kocie autorski ramen może być zbyt złożony dla miłośników prostych smaków, a wybór nie obejmuje klasycznych ramenów.
Werdykt? Wybierz Ahaan, jeśli masz ochotę na autentyczne, intensywne smaki Tajlandii i chcesz spróbować między innymi Som Tam. Postaw na Fat Cat / Gruby Kot, gdy najważniejsze jest sushi albo ciekawi Cię autorski, pikantny Tantanmen. Przy takiej samej ocenie 9,5/10 wybór rozstrzyga apetyt na tajskie dania albo japońskie sushi i ramen.
Oba lokale otrzymały od Macieja je ocenę 9,5/10.
Fat Cat / Gruby Kot. Maciej je szczególnie chwali sushi, w tym nigiri z opalanym brzuszkiem łososia i sashimi New Style z tuńczyka.
W recenzji Ahaanu wskazano, że w menu nie ma pad thaia.
Recenzowany Tantanmen to autorska, sezamowo-pistacjowa wariacja, a w karcie brakuje klasycznych ramenów.